Spędziłem noc w grobie

Większość osób, odwiedzających każdego roku Jerozolimę, nie zna pewnej starej tradycji. Każdej nocy kilkoro pielgrzymów zostaje zamkniętych w Bazylice Grobu Bożego i uczestniczy w obrzędach wielu odłamów chrześcijan, jakie są w niej sprawowane. Są tam aż do rana, gdy drzwi bazyliki ponownie otwierają się dla wiernych.

O możliwości wzięcia udziału w takim wyjątkowym czuwaniu dowiedziałem się, jeszcze przygotowując wyjazd w Polsce. Zdradził mi to pewien franciszkanin, który przez lata mieszkał w Izraelu. Wyjechaliśmy małą grupą, a pielgrzymka miała charakter prywatny, dlatego od razu postanowiliśmy, że się tam udamy. Już pierwszego dnia poszliśmy dowiedzieć się więcej. W zakrystii franciszkańskiej kaplicy była lista, na którą trzeba było się wpisać. To jedynie kilkanaście miejsc, które każdego dnia szybko się zapełniają.

O godzinie 18 odbywa się ostatnia msza katolicka, po której następuje uroczysta procesja. Około godziny 19 ostatni pielgrzymi zostają wyproszeni. W środku pozostają jedynie ci, którzy dostali zgodę na spędzenie nocy w bazylice. Od tej pory, aż do rana nie można już opuścić murów kościoła. Rozpoczyna się ceremonia zamknięcia drzwi. Świadomie użyłem słowa „ceremonia”, bo cała sytuacja ma ogromne znaczenie obyczajowe i historyczne.

Porozumienie chrześcijan

W 1246 roku, po masakrze chrześcijańskiej, sułtan Ajjub przekazał klucze do bazyliki muzułmańskiej rodzinie, by nie wyróżniać żadnego z odłamów chrześcijańskich, które były skłócone. Od tamtej pory każdego wieczoru kolejni potomkowie tej rodziny odbierają klucze podawane im wraz z drabiną przez okno w ogromnych drzwiach. Muzułmanin wspina się po drabinie do umieszczonego wysoko zamka, po czym oddaje drabinę przez okno z powrotem do bazyliki, a klucze zabiera ze sobą. Owianą wręcz legendą drabinę widać wiszącą za lewym skrzydłem drzwi bazyliki. Duchowni wykonujący kolejne czynności tej ceremonii wymieniają się między sobą, aby zachować sprawiedliwy podział, który określa się mianem status quo, wypracowywanym tu przez wieki.

Od tego momentu zamknięci w środku pielgrzymi mają kilka godzin na prywatną modlitwę. Podczas naszego pobytu sama kaplica Grobu Bożego była w trakcie prac konserwacyjnych. Pomimo to mogliśmy spędzić w niej dłuższą chwilę. Wchodziliśmy trójkami (bo tyle osób mieściło się jednocześnie) i modliliśmy się przy zdobionej płaskorzeźbami płycie, okrywającej kamień, na którym spoczywało ciało Jezusa. Było to niesamowite doświadczenie Jego zmartwychwstania. Cała historia spotkania Marii Magdaleny z Mistrzem, wzięcia Go za ogrodnika i późniejszego widzenia św. Piotra nabierała w tym miejscu szczególnej wymowy. W bazylice unosił się zapach wonnych olejków, jakie znamy z biblijnych opisów. Od setek lat pielgrzymi wylewają je na tzw. kamień namaszczenia – według tradycji był miejscem, w którym złożono ciało zmarłego Jezusa na ręce Maryi. Ten słodki zapach biblijnego nardu mieszał się z wilgocią kamiennych ścian bazyliki, przesiąkniętych ziołowym kadzidłem i aromatem pszczelego wosku z topiących się świec.

Wśród zamkniętych wewnątrz pielgrzymów byli ludzie z różnych stron świata, nie tylko katolicy. Każdy z nich miał wyjątkową historię, którą chętnie się dzielił. Na tę jedną noc stworzyliśmy małą wspólnotę. Opowieści pielgrzymów dopełniały słowa Biblii, którą tej nocy czytałem – warto zabrać ze sobą Pismo Święte, Słowo Boże brzmi tam zupełnie inaczej.

Granica pomiędzy niebem, a ziemią zaciera się

Zbliżała się północ, gdy poproszono nas o opuszczenie kaplicy. Rozpoczynały się obrzędy. W odpowiednich odstępach czasu zakrystie opuszczali kolejni mnisi z kadzielnicami. Każdy z nich rozpoczynał od okadzenia płyty grobu, później kierował się na Golgotę, a następnie okadzał każdy ołtarz znajdujący się w bazylice, bez względu na to, czy należy do katolików, prawosławnych czy wiernych Kościoła koptyjskiego. Mijając się, okadzali również siebie nawzajem i wiernych. Mnisi ci pochodzili ze wschodnich odłamów chrześcijaństwa. O tym, że się zbliżają, informowały dźwięki dzwonków doczepionych do kadzielnic.

Po okadzeniu, o północy, rozpoczęła się godzina czytań w kaplicy katolickiej. Prowadzili ją franciszkanie, a modlitwa odbywała się w języku łacińskim. Wśród zebranych byli obecni nie tylko katolicy. Czuło się jedność Kościoła. Gdy obrzędy katolików zakończyły się, otwarta została grecka kaplica, znajdująca się naprzeciwko samego grobu – nazywana katolikonem. Podczas przygotowania do liturgii Greckiego Patriarchatu Prawsoławnego, bazylika rozbrzmiewała śpiewami Ormian, którzy w najwyżej położonej, niedostępnej nikomu, kaplicy odprawiali swoje nabożeństwo. Ich wielogłosowy śpiew przywodził na myśl chóry anielskie opisywane w Piśmie Świętym. To niesamowite przeżycie, podczas którego można zatracić granicę między tym, co ziemskie, a tym, co jest duchowym sacrum.

Wraz z końcem ormiańskich modlitw rozpoczyna się wieloetapowe nabożeństwo kapłanów prawosławnych. Jest ono bardzo złożone i długie. Drugi Kościół Prawosławny celebruje swoją liturgię na ołtarzu Golgoty. Cała bazylika rozbrzmiewa hymnami pochwalnymi i Trisagionem, śpiewanym na cześć Trójcy Świętej. W pewnym momencie te dwie liturgie spotykają się i podczas ofiarowania darów celebransi odpowiadają sobie wzajemnie donośnym głosem, a ich wspólna modlitwa słyszana jest w każdym zakątku świątyni. Nie widzą siebie wzajemnie, gdyż jeden z nich przebywa w katolikonie u stóp grobu, a drugi na wzniesieniu Golgoty. Dialog ten trwa dość długo, a każdy kolejny etap liturgii przeplatany jest śpiewem, milczeniem lub modlitwą. Liturgię kończy Komunia udzielana łyżeczką z kielicha, a wiernym, którzy do niej nie przystąpili rozdaje się pobłogosławioną prosforę. Dla ludzi niewtajemniczonych we wschodnią duchowość jest to trudne do zrozumienia, ale pewne elementy są rozpoznawalne i wspólne dla wszystkich chrześcijan.

Jako ostatni Mszę odprawiają Koptowie na dachu bazyliki. Ich liturgia jest najtrudniejsza do zrozumienia. Pochodzą oni z pogranicza świata chrześcijańskiego i arabskiego, dlatego widać silne związki z kulturą arabską. Ich śpiew ma coś z modlitwy muezinów, którzy każdego poranka budzą „arabską” Jerozolimę do życia. Koptyjska modlitwa kończy wielkie chrześcijańskie nabożeństwo, które stanowi piękną całość.

Wszystko nowe

Czuwanie w Bazylice Grobu Bożego jest wyczerpujące, ale jednocześnie umacniające i nieporównywalne z żadnym innym obrzędem na świecie. Gdy o 6 rano ponownie otwierają się drzwi, świat już nie jest taki sam. Coś się w nim zmienia, ale nie w sposób cudowny. Każdy ma trochę inne patrzenie na rzeczywistość, do której wraca zmęczony całonocnym czuwaniem, wyziębiony chłodem bijącym z murów. Nawet znana do tej pory muzyka i dźwięki dobiegające z ulicy brzmią inaczej i wydają się obce. Jest to doświadczenie nocy paschalnej, która obnaża naszą tęsknotę za Bogiem i jednocześnie niewiarę. Walka z własną fizycznością, na pograniczu ziemskiej rzeczywistości i sfery sacrum, odkrywa prawdę o nas samych.

***

Tekst ukazał się pierwotnie na portalu DEON.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *