Pełnia

Jesteśmy mistrzami w marnowaniu małych szans. To są nasze dni , miesiące i lata. Tak przemija życie. Na tle tysięcy drobnych szans my dostrzegamy jedynie te ogromne. Spełnione życie nie jest polowaniem na okazje, ale kochaniem  codzienności.

Szanuję ludzi, których życie cechuje wierność. Podjęli pewne decyzje i pozostali konsekwentni, a przecież wszyscy doświadczamy znudzenia i walczymy, by codziennie sobie przypominać o co nam właściwie chodzi. Musimy wracać do istoty rzeczy czy tego pierwszego zakochania w czymś, by nie tracić z oczu powodu naszego zaangażowania. Nasze pokolenie odbiera świat na poziomie bodźców. Jesteśmy poszukiwaczami wrażeń i doznań. Brak granic, który tak bardzo urzeka nas na starcie w dorosłość staje się z czasem osobistym ciężarem. Jak znaleźć w życiu pewność i stabilność, kiedy wszystko jest umowne? To tylko nasze definicje, a w nas rodzi się pragnienie sensu i prostoty. Szukamy prawdy.

I takich poszukiwaczy prawdy widzę w ludziach żyjących codziennością. Patrzę na nich z podziwem, bo wykorzystują każdą chwilę. Małymi krokami dochodzą do swoich celów. Nie pragną szybkich wyników, efektów instant. Pozwalają dojrzeć wszystkiemu nad czym pracują, sami dojrzewają do swoich dążeń. Z innych powodów wchodzą w coś, a z innych zostają. Otaczają mnie tacy ludzie, o których powiedzieć wspaniali, to jak nie mówić nic. Sam nie posiadam takiej stałości, wciąż odnajduję się w innych miejscach.

Znam kogoś wyjątkowego. Mężczyzna, nie miał w życiu łatwo, ale nie szukał wymówek. Nie rekompensował sobie wielkich strat wielkimi zdobyczami. Każdego dnia powoli robił to, co uważał za słuszne. Miał swoje zwyczajne cele: studia, praca, dom. Nie zapychał życia gadżetami, nie gonił za łatwymi pieniędzmi, nie stronił od pracy i był przy tym wrażliwy, wyrozumiały. Dopadało go znużenie, bezsens i pustka. Nigdy jednak nie zrezygnował z obranej drogi. I czytając to wiele osób pomyśli, jak wielkich rzeczy musiał dokonać. Macie rację – skończył studia, pracuje w zawodzie i założył rodzinę. Banalne, ale za każdym razem widuję go szczęśliwego. Mówi, że boi się wielkich szans, które nagle pojawiają się na drodze, ale wierzy w dochodzenie do wielkości. Nie zrobisz w jednej chwili z chłopca mężczyzny, możesz jedynie ubrać mu maskę. By kimś być musisz się nim stawać, a na to trzeba zawsze czasu. Kiedyś myślałem, że wszystko zawdzięczam swojej pracy. W dużej części tak jest, ale to co najważniejsze przyszło samo. Nie goniłem za niczym, ale szedłem spokojnie, dlatego nie przeoczyłem tylu ważnych rzeczy po drodze.

Tak trudno skończyć  z tymczasowością. Zmieniamy profesje, kolejne adresy, a nawet rodziny. Daliśmy sobie wmówić, że wszystko podlega wymianie lub zwrotowi. Nie ważne czy dotyczy to rzeczy, czy człowieka. Zapomnieliśmy, że można też naprawiać.

Całe nasze życie to małe wybory. Do bólu szare i powszednie jak to, co zjem dziś na śniadanie. Stale możemy za czymś tęsknić i żyć nie swoim, być obserwatorem cudzego szczęścia. Możemy też spędzić życie w poczekalni na cud, na coś naprawdę wielkiego. Prawdziwymi odkrywcami są ludzie, którzy z codzienności zrobili pasję, oni zmieniają świat. Kiedy czytam wywiady z s. Małgorzatą Chmielewską słyszę kobietę spełnioną. Mam wręcz pewność, że każda kromka chleba smakuje dla niej wykwintnie. Pokochała ten dzień, dla niej zawsze jest dzisiaj. A ks. Kaczkowski? Nie robi nic wielkiego ponad to do czego został powołany jako kapłan. Pozostaje temu wierny, codziennie. Jola Szymańska, Konrad Kruczkowski, Piotrek Żyłka – blogerzy, którzy kreują pozytywną rzeczywistość. Czytam ich teksty, bo nie sprzedają się za temat, widzę jak rozwijają swój warsztat i wrażliwość. Idą drogą, którą kiedyś jasno określili. Pani Sawicka nie ma innego życia jak jej kuchnia dla ubogich. Ewa Błaszczyk przemieniła rodzinną tragedię w cud ocalenia dla innych. Janina Ochojska zapewne w tej chwili organizuje jakiś konwój z pomocą humanitarną. Bohdan Smoleń walczy po kolejnym wylewie o los swojej fundacji. Jan Góra OP nigdy nie miał prywatnych wakacji oddając cały swój czas młodzieży. Gienia od kilkunastu lat nosi na rękach swojego niepełnosprawnego syna, żeby mógł zobaczyć świat. Paweł każdego dnia mówi swojej żonie i córce, że je kocha. Czy potrzebujemy jeszcze dowodów? Wszystkich szczęśliwych ludzi łączy jedno – nie żyją tylko dla siebie.

Jest nas wielu: pisarze, sprzedawcy, naukowcy, fryzjerzy, lekarze, nauczyciele, graficy, kucharze, kelnerzy, ogrodnicy…  Pragniemy coś w życiu osiągnąć i kimś być. Prawdę o nas mówi nasz dzień powszedni. Nie jest sztuką zaatakować szczyt, ale się na nim utrzymać. Tam u góry wcale nie jest łatwiej. Każda wykorzystana drobna szansa buduje naszą wielkość trwale. Życie w oczekiwaniu na okazje jest życiem na kredyt. Pomiędzy nimi spłacamy wysokie raty z samych siebie, nazywamy to wypaleniem. Bóg stwarza świat rękami ludzi, dla których codzienność jest pasją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *