• Obserwacje

    [8] Krakus w kaszkiecie i Złowroga Lokomotywa #ChocolateBox

    Jakiś ten poniedziałek dzisiaj mało poniedziałkowy. Od rana niebywała lekkość, zadania w Trello odznaczały się same, czas płynął szybko i w mgnieniu oka nadszedł popołudniowy odpoczynek, a w domu czekały na mnie jeszcze 2 odcinki nowego sezonu „The Crown”. Ostatni tydzień pracy przed świątecznym urlopem – to wiele tłumaczy! Ale wróćmy do początku dnia, bo na mojej drodze stanął tajemniczy gość i jego konspiracyjne teorie. Codziennie podążam do redakcji krakowskim Blichem, który w ostatnich tygodniach przeżywa prawdziwe oblężenie. Najpierw niczym w Isengardzie wykarczowano wszystkie drzewa i wzmocniono nasyp kolejowy. Później zaczęto ten nasyp częściowo zrównywać z ziemią, a przy zabytkowym wiadukcie wyrosły stalowe konstrukcje. Każdego dnia widywałem tam inne imponujące…

  • Obserwacje

    [7] Pani Ukwiał #ChocolateBox

    Dziś najkrócej, jak się tylko da. Cudowny niedzielny wieczór. Wracam tramwajem ze spotkania. Usiadłem spokojnie w „czwóreczce”. Przystanek dalej dosiadła się do mnie starsza pani, na oko lat sześćdziesiąt. Siedzieliśmy twarzą w twarz. Pani była w berecie. Nie pytajcie, czy moherowym, bo nie wiem! Na czubku zamiast tradycyjnego knota od znicza przymocowane było coś… no właśnie, co? Kształtem przypominało ramię ukwiału lub ewentualnie nasionko dmuchawca na charakterystycznej parasolce. Było to żelowe i wesoło dyndało w rytm łączeń szyn. Pani chyba zauważyła, że bawi tym modnym elementem cały przedział i roześmiała się, ściągając beret z głowy. „Kupiłam taki na ryneczku i nie wiem, jak się tego pozbyć. W domu już nie…

  • Obserwacje

    [6] Krzysiek kurier #ChocolateBox

    Kto choć raz nie nienawidził kuriera niech pierwszy rzuci kamień. Niech rzuci we mnie, bo zdarza mi się to nagminnie. Ta historia nie ma wielu wątków, jest powtarzalna niczym zalewanie herbaty. Za każdym razem jest tak samo. Telefon „już jadę”. I zazwyczaj akurat to mnie nie ma. Później kłótnia, umawianie nowego terminu, przeciąganie liny czy można zostawić paczkę w sklepie na osiedlu. Wierzę jednak, że w czasie, gdy czekam na moją przesyłkę, a ona nie przychodzi, że w tym czasie ten kurier jest może u kogoś komu godzina pasuje idealnie. I cieszy się adresat swoją wygraną na loterii. Dziś przyjechał kurier z wczoraj, dla którego 10 minut było zbyt długim…

  • Obserwacje

    [5] Pierwsza praca Karoliny #ChocolateBox

    Są takie tygodnie, że dobijając ich końca masz wrażenie, jakby minął cały miesiąc. To były dni małej dumy z wykonanej pracy, ale też doganiania własnych myśli i projekcji. Marzenia zawsze wyprzedzają nasze możliwości. Są jak zwiastuny epoki, która jeszcze nie nadeszła. Dlatego po dzisiejszym szkoleniu, marzyłem już tylko o tym, żeby poczuć się jak dziecko. A co bardziej przypomina o beztroskim dzieciństwie niż czasowe zawieszenie dorosłości na haku. Dorosłości, która nawet na wolnym człowieku wymusza jakieś postawy i styl życia. Piłem zatem w ramach przyznanej sobie nagrody czekoladowego shake’a, chłonąc odgłosy miasta. W tym samym momencie moją uwagę zwrócił szorstki dźwięk, niepasujący do palety barw, jaką zazwyczaj maluje się Kraków.…

  • Obserwacje

    [4] Gorzka pomarańcza #ChocolateBox

    Wiedziałem, że łatwo nie będzie. Raz zwątpię w siebie, innym razem w ludzi. Mijamy się nie tylko fizycznie, ale też duchowo, emocjonalnie, mentalnie. MPK zaliczyło dziś kilkudziesięciominutową awarię. Jak to często bywa, brak napięcia w trakcji rodzi niesamowite napięcie między ludźmi. Tylko te międzyludzkie awarie są trudniejsze do naprawienia i dłużej odczuwalne ich skutki. W zimnym spóźnionym tramwaju budzą się demony, demoniki i chochliki. W przepełnionym składzie walka o łyk powietrza ustępuje walce o miejsce siedzące. Przyznaję, że mało co drażni mnie tak, jak przypadkowe wmieszanie w bitwy o fotel. W swojej nieświadomości raz dostaniesz torbą, innym razem plecakiem, czasem wbiją ci czubek parasola w sam środek stopy. Nie umiem…

  • Obserwacje

    [3] Może Maria #ChocolateBox

    Mikołajki zawsze przypominają mi o domu. W wypastowanych butach rankiem pojawiały się słodycze. Czasem babcia wysyłała do nas wujka z prezentem zapakowanym w szarą papierową torbę. Bo przecież Mikołaj to gapa i co roku zostawiał prezenty po wszystkich babciach i ciociach, jakby co chwilę przypominał sobie, że „jeszcze przecież to!”. Ale ze wszystkich tych prezentów najbardziej pamiętam czekoladowe mikołajki Goplany. Gdy tylko spadnie pierwszy śnieg, noszę je przy sobie. To mój mały kawałek domu w kieszeni kurtki. Dziś skończyły mi się zapasy, więc wszedłem do sklepu, który mijam każdego dnia w drodze do pracy. Zazwyczaj wpadam do niego po bułkę lub owsiankę na szybko i na później. Pracuje tam pewna…

  • Obserwacje

    [2] Szewc w dobrych butach #ChocolateBox

      Poznać człowieka w komunikacji miejskiej jest prościej. Przez tę chwilę jesteśmy na siebie skazani. Można znaleźć np. wspólnego wroga, jakim jest dzisiejsza pogoda. Można. Tylko po co szukać wrogów. Rano wszyscy byli smutni, nikt nie szukał zaczepki. Sam też jakoś nostalgicznie wyglądałem za okno, pod ręką ściskając reklamówkę z butami. Nowy zakup poszedł mi w pięty – dosłownie. Musiałem zaplanować wizytę u szewca. Po pracy pospiesznie udałem się w stronę jego zakładu. Skusiła mnie stara witryna, jakie pamiętam jeszcze z dzieciństwa. Padało z nieba coś, co nie zasługiwało na miano ani śniegu, ani deszczu. W drzwiach pracowni przywitał mnie charakterystycznie gryzący zapach kleju, skóry i miły, choć szorstki głos.…

  • Obserwacje

    [1] Ala bez czapki

    #ChocolateBox czyli kalendarz adwentowy trochę inaczej // Dotarło do mnie ostatnio, że stałem się niewolnikiem mojego telefonu.. Z racji zawodu, jaki wykonuję, trudno było tę myśl dopuścić do siebie. Ogłosiłem więc wczoraj – na fb żeby było śmieszniej – że pozbyłem się aplikacji społecznościowych, wracając do czasów, gdy jedyny kontakt ze mną był przez telefon lub mail. Nie robiłem tego dla adwentu, ani dla bycia hipsterem, ani retro, ani też vintage. Zrobiłem to dla siebie. Chciałem: “po prostu jeździć tramwajem, podziwiając widoki zza szyb, uśmiechać się częściej do nieznajomych, w porę złapać się pomocnej dłoni na oblodzonym chodniku i przypomnieć sobie prawdziwy smak kawy”. Przypadkiem jednak napisałem sobie całkiem świetny…

  • Obserwacje

    Kultura? Tylko niepodległa

    To, co się dzieje od dwóch lat na linii kultura – polityka, delikatnie mówiąc niepokoi. Jestem aktywnym uczestnikiem życia kulturalnego. Nim zacząłem pracować jako dziennikarz, moim głównym zajęciem była grafika. Dobrze znam wszystkie grzechy twórców i słabości ich dzieł. Ale nie zgadzam się na podział świata, jaki proponują ludzie obecni u władzy. I mówię to też jako chrześcijanin. Paleta barw twórców wykracza poza biel i czerń.

  • Pasje

    Moja depresja nie była dziełem szatana

    Temat śmierci Chestera Benningtona powoli cichnie w mediach. Dyskusję o chorobach psychicznych i samobójstwie “podgrzało” ostatnie wyznanie cierpiącej Sinead O’Connor. Jednak już mało kto pamięta, że kilka dni temu minęła trzecia rocznica śmierci Robina Williamsa. Każda z tych tragedii przypomina mi o depresji, którą sam przeszedłem. O tym, jak różnie mogło się to skończyć.