Kultura? Tylko niepodległa

To, co się dzieje od dwóch lat na linii kultura – polityka, delikatnie mówiąc niepokoi. Jestem aktywnym uczestnikiem życia kulturalnego. Nim zacząłem pracować jako dziennikarz, moim głównym zajęciem była grafika. Dobrze znam wszystkie grzechy twórców i słabości ich dzieł. Ale nie zgadzam się na podział świata, jaki proponują ludzie obecni u władzy. I mówię to też jako chrześcijanin. Paleta barw twórców wykracza poza biel i czerń.

Wczoraj premierę miała piosenka reklamowana jako hymn ruchu „Kultura Niepodległa”. Słysząc pierwsze wzmianki o powstaniu ruchu nie liczyłem, że będzie to coś, w co warto się zaangażować. Jestem daleki od jakichkolwiek form protestów. Bałem się, że będzie to ruch „frustratów”, jak nazywały to media prawicowe, a może lepiej powiedzieć wprost – media przyjazne obecnej władzy. Dla mnie z natury każde takie działania „na hura” to populizm. Wiem, jak bardzo jest to polskie działanie, którym nie raz wygrywaliśmy, ale wiele więcej razy przegrywaliśmy wszystko. O ile problem upolitycznienia kultury i powracania do cenzury podobnej tej z czasów PRL był dla mnie widoczny, to nie byłem zwolennikiem budowania środowiska w opozycji do kogokolwiek. Nie znoszę świata budowanego na poczuciu wrogości.

Cierpliwie jednak czekałem na pierwsze postulaty, interesowała mnie idea, której zawsze warto dać szansę nim się ją skaże na chwałę lub banicję. I mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć dzisiaj, że popieram „Kulturę Niepodległą”. Robię to pomimo poczucia, że z wieloma twórcami mi nie po drodze nie tylko estetycznie, ale też światopoglądowo.

W manifeście twórców są trzy istotne myśli, które mnie do tego zachęcają. „Kultura polska jest taka, jacy sa Polacy”. To prawda, której nie da się podważyć. Zmieniając kulturę za każdym razem, gdy zmienia się w Polsce ekipa rządzących, po prostu ją zniekształcamy i traktujemy jako tubę propagandy. Finansowanie kultury nie powinno wynikać z łaski lub niełaski rządzących, ani ocierać się o kategorie przychylności władzy. Kultura finansowana z pieniędzy publicznych musi spełniać kryteria reprezentowania społeczeństwa. Pieniądze publiczne nie są pieniędzmi polityków. Różnorodna kultura daje pole do podjęcia dialogu między środowiskami, które na co dzień nie potrafią znaleźć wspólnego języka i zrozumieć swoich postulatów. Kultura działająca w świecie metafor i symboli daje ludziom wspólny język, którym łatwiej opowiedzieć co nas boli i co jest dla nas ważne. A pierwszy elementem dialogu jest refleksja nad sobą.

„Od wielu lat politycy w Polsce, używając różnych środków nacisku próbują wykluczyć niezależnych twórców (…) jesteśmy odpowiedzialni za dziedzictwo, które zostawiamy przyszłym pokoleniom”. I taka jest prawda. Kryzys kulturalny w Polsce nie jest wynikiem rządów jednej konkretnej partii, ale wszystkich, które podnosiły rękę na artystyczną niezależność twórców.

To zdanie mocno mnie przekonuje, bo widać w nim świadomość błędów popełnianych od pokoleń, ale też świadomość, że kultura buduje trwałe dobro. Rodzi się więc pytanie co pozostawimy naszym dzieciom? Podkreśla to wartość trwania i czasu, zostawiając gdzieś w tyle happeningi, których celem jest tylko chwilowa prowokacja. Tu przypomina mi się, jak ważna była polska kultura w czasach II wojny światowej. To głównie dzięki niej i twórcom, którzy nie tylko walcząc, ale też tworząc na emigracji nie pozwolili umrzeć temu, co budowało poczucie polskości. Kultura to prawdziwe klejnoty koronne, które nawet, gdy upada państwo, pozwalają trwać narodowi.

Problem przybrał na sile przy okazji rządów obecnej partii, ale jest on znacznie szerszy i głębszy. Z roku na rok widzimy radykalizowanie się wszystkich środowisk politycznych. Społeczna frustracja zmusza do określania się poprzez skrajności. Niezależnie kto przejmie władzę po kolejnych wyborach, będzie to partia radykalna w swoich poglądach. Do nich również kieruję te słowa na przyszłość.

Najmocniej przemawia do mnie jednak zaproszenie do wspólnego świętowania setnej rocznicy Odzyskania Niepodległości. Nie pamiętamy już, że świętować można z daleka od polityki. Wszystko w naszym życiu się upolityczniło, a jak popatrzymy na kalendarz, to zawsze jest czas przed wyborami. Żyjemy w czasach permanentnej kampanii wyborczej, gdzie na każdym kroku ktoś chce komuś odbić elektorat albo umocnić swój. Sławę przynosi to, co pomaga wygrać wybory. Według tej kategorii ważone są również problemy Polaków. Wysyp cudów następuje co 4 lata, a przez ten czas Polacy musza sobie jakoś radzić.

Pielęgnowanie historii, to nie tylko oddawanie hołdu jej bohaterom, ale też budowanie własnej tożsamości. To jaki jestem, jak zostałem wychowany i dokąd zmierzam jestem w stanie zrozumieć tylko przez pryzmat wydarzeń, które ukształtowały społeczeństwo, w którym się wychowałem. I rolą kultury jest bycie przekaźnikiem tych wartości. Dlatego cieszy mnie, że Kultura Niepodległa zaprasza do wspólnego świętowania z dala od polityki i propagandy. Nadszedł czas nie tylko pamiętania o tym, co bolesne, ale może zwłaszcza świętowania tego, co dało nam wolność. To nauczy nas również korzystania z tej wolności. Mam nadzieję, że te kulturalne obchody nie staną się okazją do bycia w opozycji do kogokolwiek i pozwolą, by ludzie różnych wrażliwości mogli świętować zgodnie z własnym przekonaniem. Dobrze, że ta inicjatywa wychodzi również do miasteczek i na wsie. Tam, gdzie najbardziej brakuje życia kulturalnego, a rodzi się na każdym kroku niebezpieczna frustracja.

Popieram te wszystkie działania pomimo wielu obaw. Takie budzi u mnie choćby ostatni punkt „Manifestu Kultury Niepodległej”, mówiący o wprowadzeniu zakazu cenzury, również wyznaniowej. Ale po przemyśleniu i kilkukrotnym przeczytaniu tego punktu nie boję się, że otwiera to furtkę do obrazoburstwa i obrażania mojej wiary. Cenzura z natury jest zła, bo wynika z zakłamywania rzeczywistości i uznaje, że pewne rzeczy nie istnieją. Zbyt długo jednak udawaliśmy jako społeczeństwo, że wiele rzeczy nie istnieje. Wiele problemów społecznych narodziło się właśnie z tego udawania. Nie potrafiliśmy się z nimi zmierzyć i obronić prawdy. Stworzyło się w nas niebywałe napięcie i nawet najmniejsza iskra potrafi dzisiaj spowodować gwałtowny wybuch.

Myślę, że wszystkie przejawy kultury, które nas w ostatnim czasie zbulwersowały i obraziły były dokładnie tak wymierzone. Ktoś obrał za grupę docelową ludzi, którym wystarczy iskra do zainicjowania pożaru. Wszystkie te twory były skierowane nie do stałych odbiorców i fanów, ale do przeciwników, którzy mieli za pomocą bojkotu i szumu zapewnić im nieśmiertelność.

Niepodległość kultury nie oznacza braku granic. Wierzę, że nawet poruszanie trudnych dla mnie tematów będzie się odbywało z pełnym poszanowaniem dla mnie i wartości, które składają się na moją tożsamość. Ufam, że istnieją wartości moralne wynikające z faktu bycia człowiekiem, niezależnie od wyznania. I wreszcie wiem, że wyznanie i religia jest tylko zewnętrzną formą niezwykle cennej rzeczy w moim życiu, czyli wiary. Możemy, więc dyskutować za pomocą sztuki o kondycji religii czy wyznania, ale będę wymagał szacunku wobec podstawowej kategorii budującej człowieczeństwo, a jest nią wiara. Ja również będę szanował twoją wiarę, bo każdy z nas w coś wierzy. Niech wzajemny szacunek będzie moralnym kryterium dla sztuki.

I właśnie jako chrześcijanin chcę brać udział w budowaniu kultury i w mądrej krytyce. Unikając twórców i ograniczając niezależność kultury wcale nie walczę chwalebnie w obronie ważnych dla mnie wartości. Chcę uczestniczyć w tym, bo chcę by ludzie mogli poznać również mój punkt widzenia. Szacunek rodzi szacunek, a dialog sprawia, że kultura się umacnia. W różnorodności kultury jest siła i całe jej bogactwo.

I na koniec przyznam, że już od dawna nie słyszałem tak dobrego polskiego utworu, a polskiej muzyki słucham chętnie i chylę przed nią czoła. Jest w tym pewna świeżość i dotknięcie istoty tego, co oznacza kultura. Warto się wsłuchać w wersety, które recytuje Meek, Oh Why?  Myślę, że dla samych artystów jest to okazja do zatrzymania się na poważnie nad tym, czym jest kultura. Do określenia się, czy chcą być tylko beneficjentem odcinającym kupony sławy, czy realnie kształtować coś, co przetrwa próbę czasu. Nie da się tego robić w pojedynkę, zamykając się jedynie wokół własnej estetyki. #KulturaNiepodległa – popieram. Ale nie ślepo i wiecznie. Najbliższe ruchy pokażą o co w tym wszystkim chodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.