O tym, jak kubek kawy zmienił moje życie w ostatnim roku

W zasadzie nic się nie zmienia o północy 1-go stycznia. W praktyce bardzo wiele. Świadomość zmiany daty jest piękna. Ktoś zobaczy w tym przemijanie, a ja widzę dojrzewanie. Rok 2017 sprawił, że jestem o kolejne niebo mądrzejszy, doświadczony o tysiące kilometrów w podróży i pokorniejszy o milimetry utartego nosa. Witaj, Nowy Roku. Mam takie jedno marzenie – nie przestawaj mnie zaskakiwać.

Przez lata nie miałem odwagi przyznać, że mój wymarzony sylwester to taki, który będę mógł spędzić sam ze sobą. Po którym powiem, że czuję się bogatszy, bo miałem czas na ciekawą książkę, spokojną muzykę i podsumowanie minionego roku. J. przez wiele lat powtarzał, że to najlepsza forma spędzania czasu – nie wierzyłem mu. Najpierw jako dziecko byłem zwolennikiem teorii „im więcej się dzieje, tym lepiej”. Na pierwszą zabawę sylwestrową w gronie przyjaciół przyszedł czas dopiero w liceum. Minął jednak on dla mnie w cieniu straty, kilka dni wcześniej zmarła moja dziewczyna. Nauczyłem się wtedy jednego – jak jest głośno i kolorowo, to łatwiej się ukryć ze swoimi uczuciami. I tak mijały kolejne lata, a ja niezależnie od stanu swojego wnętrza, zmęczenia zewnętrza i pokonując wrodzone skłonności do introwertyzmu, zmierzałem rok w rok na kolejne imprezy. Po cichu marząc, żeby zostać samemu, a o poranku obudzić się bez kaca i zmęczenia, które pochłania cały pachnący jeszcze świeżością pierwszy dzień nowego roku. Ale zostać sam ze sobą najzwyczajniej się bałem.

Co w takim razie Szymon robi dziś sam tej nocy? Dziękuje za nowe serce z ciała. Przez ten rok szczególnie dużo udało mi się utrwalić. Zmiany postępowały przez lata, ale pierwszy raz mam poczucie, że coś jest na stałe. Że myśli stały się słowami, słowa czynami, czyny weszły mi w nawyk i niepostrzeżenie stały się częścią mojego charakteru. To był rok utrwalenia pozytywnych zmian. Poznałem w życiu dobrych ludzi; mam pracę, dzięki której błogosławię swoje zmęczenie; mam przyszłość, a to znaczy, że wciąż potrafię marzyć. Zasłużyłem na to, by zostać chwilę sam na sam ze sobą. Wreszcie się tego nie boję. W swoich własnych oczach stałem się człowiekiem, którego warto poznać.

Nauczyłem się też, że każdy ma prawo przeżywać po swojemu noc sylwestrową, sytuacje, życie. Odkrycie, że można obserwować ludzi bez ich oceniania, uważam za największe osiągnięcie minionego roku. I co z tego, że wam to powiem, a wy przytakniecie. Nic się nie zmieni, dopóki tego nie odkryjecie sami. Każdy ma swój czas na tym świecie. I to jest moja nadzieja. Nie potrafię dotrzeć ze swoimi słowami do każdego, ale potrafię na każdego poczekać. To przede wszystkim dało mi dziennikarstwo. Sztuka cierpliwego czekania, życiowy adwent. Przestałem z uporem maniaka dążyć do zmieniania świata, bo najbardziej pożądane przez świat zmiany zachodzą we mnie. Życie to przenikające się światy wszystkich ludzi.

Jednak wciąż bywa trudno pozbyć się poczucia wszechwiedzy. Mam sporo do zrobienia.

Tego wieczoru dominującym uczuciem we mnie jest wdzięczność. Najbardziej jestem wdzięczny, że skupiłem się na doświadczaniu, a nie archiwizowaniu życia. Dlatego teraz nie jestem w stanie nazwać wszystkiego za co dziękuję, ale to po prostu czuję. Towarzyszą mi najpiękniejsze przeżycia minionych dni. To jest to, pamiętam doskonale smak każdego dnia! Na tym polega życie. Filozofia „kubka kawy” została potwierdzona. Poznałem jej prawdziwy smak. Za przeszłość dziękuję, przyszłości się nie boję, chcę żyć tylko tym momentem, żeby nie przegapić chwil. Codzienność mi zdecydowanie nie powszednieje.

Właśnie minęła północ. Siedzę przy biurku i kończę ten krótki wpis. Słyszę tylko huk petard, świateł nie widzę, niczego nie żałuję. Chciałbym złożyć wam wszystkim życzenia, bo życzenia to taka modlitwa ludzi świeckich, są pełne tęsknoty za nienazwanym niebem. Zatem szukajcie swoich indywidualnych dróg, abyście dotarli do miejsca, w którym poczujecie się przynajmniej tak spełnieni, jak ja dzisiaj. Doświadczajcie życia, miłości i piękna. To jedyna metoda. Żadnej z tych rzeczy nie da się opisać dostatecznie.

A jednak ja będę próbował, bo wierzę, że znajdę kiedyś takie słowa. Albo chociaż jedno – Słowo.

chciałbym opisać męstwo
nie ciągnąc za sobą zakurzonego lwa
a także niepokój
nie potrząsając szklanką pełną wody

inaczej mówiąc
oddam wszystkie przenośnie
za jeden wyraz

Dajcie się spotkać w nowym roku, bo jesteście największą inspiracją do pisania.

Na czym polega filozofia “kubka kawy”? Znajdź jedną rzecz, którą kochasz; powtarzają ją każdego ranka; spróbuj być tylko z nią i dla niej samej, nie wybiegaj poza moment. Ja uczyłem się mojej ukochanej kawy: jej smaku, zapachu, temperatury. Jej prawdziwa moc nie pochodzi z kofeiny. Doświadczenie – sztuka, której nauczyli mnie Indianie.

Już dawno nie czułem się bardziej na swoim miejscu niż dziś. A może to już było wczoraj?

***

Huk petard milknie, gryzący dym opada, a w tle sąsiedzi słuchają jakiejś koncertowej wersji Pink Floydów. Wiem to na pewno – dzięki Karol za to cenne doświadczenie! Przypominają mi się dachy Jerozolimy.

  • Anna Maria

    Piękny tekst, który daje do myślenia… Dziękuję 🙂 Mogłabym tutaj jeszcze dopisać coś od siebie, ale chyba za mało miejsca…
    Dużo dobra nie tylko w nowym roku, ale zawsze 🙂

    • Szymon Żyśko

      Proszę pisać. Mało miejsca to nie ograniczenie, a wyzwanie 🙂

    • Proszę pisać. Mało miejsca to nie ograniczenie, a wyzwanie 🙂