Świeżość pomarańczy

Od kiedy św. Dominik pojawił się w moim życiu, jest ono niesamowitą przygodą wewnątrz siebie i na krańce świata. Jazda bez trzymanki – bo nie muszę kurczowo trzymać się własnych planów i ograniczeń, prowadzi mnie Bóg.

Setki poznanych braci i sióstr potwierdzają swoim życiem aktualność dominikańskiego charyzmatu. A jaki on jest? To przede wszystkim pasja. Dominik zaraził braci i siostry pasją głoszenia ewangelii, radością jaką niesie. Robił to w sposób „świeży”, przejmujący i szalenie inspirujący. Z podobną pasją dzisiejsi dominikanie angażują się we wszystkie dzieła. Charyzmat dominikański daje niezwykłą przestrzeń, nie pozwala zamknąć się w ramach czasowych, nie boi się świata ulegającego ciągłym zmianom. Wykorzystuje te zmiany, by ewangelia była obecna wszędzie. Dlatego właśnie charyzmat św. Dominika jest wciąż żywy i świeży niczym zapach pomarańczy. Głosić wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby.

Dominikanie nie boją się różnorodności. To było moje doświadczenie czasów akademickich i prenowicjatu. Doceniają człowieka jako jednostkę, z całym bagażem jego doświadczeń i zdolności. Nigdy nie spotkałem się z nachalnym dopasowywaniem mojej osobowości do sztywnych ram. Otrzymałem przestrzeń do rozwoju i wskazówki ewangeliczne. Nie przymuszano mnie do zmian, ale była to zawsze moja wewnętrzna decyzja, by się zmienić. Pomogli mi samemu znaleźć właściwe odpowiedzi oraz drogę, bez pielęgnowania moich smutków i słabości. Posłuszeństwo nigdy nie było owocem ambicji przełożonych, ale owocem dojrzałości duchowej i aktem woli. I to jest kluczem sukcesu wspólnot dominikańskich. Przyciągają zarówno te zakonne jak i świeckie. Młodzi ludzie tłumnie uczestniczą w życiu zakonu, czują się jego częścią. Mądre wsparcie ojców owocuje wewnętrzną dyscypliną, której nie trzeba wymuszać. Wszyscy mamy wspólny mianownik – charyzmat św. Dominika.

Św. Dominik wskazywał też na kontemplację jako źródło duchowości dla swoich braci. Kontempluj i dziel się owocami kontemplacji – to zawołanie św. Tomasza z Akwinu najlepiej obrazuje, skąd biorą się duchowe dobra, którymi dominikanie dzielą się z ludźmi. Prawdziwe umiłowanie Słowa jest tym, co najbardziej kocham w dominikanach. Ciągłe studium sprawia, że wciąż potrafimy odpowiadać sobie ewangelią na współczesne pytania i problemy. Widując braci i siostry zatopionych w studium Pisma Świętego, w trwanie przed Najświętszym Sakramentem, nie mam wątpliwości, że kontemplują żywe słowo.

Dlaczego właśnie entuzjazm najlepiej oddaje charakter św. Dominika i charyzmatu jaki pozostawił? En Theos czyli zanurzony w Bogu. Dominik robił wszystko cały sobą, cały w Nim, z pełnym zaangażowaniem. I udowodnił nam wszystkim, że mądrość, radość,  studium ustępuje pierwszeństwa wobec osobistej relacji z Bogiem. Ona jest drzewem owocującym we wszystkie pomarańcze, owoc stworzony do dzielenia się nim.

Pozostaje jeszcze symbolika. Dlaczego Pies Pański z pochodnią? Po pierwsze (i najważniejsze) należący do Pana. A nie zapala nikt, kto sam nie płonie.

*

Jeżeli interesuje was rozwinięcie tematu duchowości dominikańskiej, to polecam najlepszą publikację, jaką czytałem. Klasztorem kaznodziei jest świat – jeden z numerów Teofila, wydawany przez braci studentów OP.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *