[10] Kelnerka ze wschodu #ChocolateBox

Od kilku dni czekałem na dzisiejsze popołudnie. Dokładnie z dwóch powodów. Po pierwsze Kokos – nasze spotkania są warte każdego czekania. Piękna, uśmiechnięta i pachnie tak, jak tylko ona potrafi. Dużo dobrych rozmów za nami i przed nami. Po drugie gorąca czekolada – coś, o czym marzyłem od dawna, ale racjonalnie tłumaczyłem sobie, że szkoda zdrowia.

Tak więc wybraliśmy się do pijalni czekolady. Stolik już na nas czekał, a my zmarznięci marzyliśmy tylko o gorącym kubełku w naszych rękach. Gdy jednak zamawiałem naszą czekoladę, przeglądając też najróżniejsze smakołyki, przede mną rozpętała się kłótnia. Dwie kobiety okropnie ubliżały kelnerce przy kasie. Deser był podobno nieświeży, a zamiast czekolady dostały kakao. Problem w tym, że domagały się tego już po zjedzeniu i wypiciu. Wydało się też, że nie przeczytały dokładnie opisu dań w karcie. Młoda kelnerka była ewidentnie ze wschodu, podkreślał to jej akcent. Starała się im wytłumaczyć, że nie ma uprawnień do wprowadzania zmian w systemie, że nie zgłoszono wcześniej uwag do zamówienia. Była bardzo zagubiona i uprzejma. Panie się nie poddawały i ubliżały jej coraz bardziej, żądając numeru do właściciela knajpki. Same podliczyły też rachunek wg swojego uznania i powiedziały, że nie zapłacą ani grosza więcej, a w Internecie obsmarują lokal. Ileż było w tym wszystkim pogardy.

Dziewczyna była roztrzęsiona jeszcze przez dłuższą chwilę. Stałem przy kasie, czekając aż ochłonie. Powiedziałem jej, żeby się nie przejmowała nimi i że jest bardzo miła. Jednak po moich słowach kelnerka nie wytrzymała i wybiegła z płaczem na zaplecze, prosząc kolegę, aby stanął za nią na kasie. Nie wiem jakie miała myśli w głowie. Czy bała się obciążenia jej kosztami, czy może utraty pracy i powrotu do swojego kraju. Oburzone klientki zdecydowanie wykorzystywały w rozmowie swoje poczucie wyższości nad tą wschodnią dziewczyną. I to było najsmutniejsze, że godność drugiej osoby stała się mniej warta niż te kilkanaście złotych.

Rozumiem, że chcemy chodzić do eleganckich knajp i czuć się prawdziwymi gośćmi, ale to, że jesteśmy po tej drugiej stronie kasy nie czyni nas lepszymi. Nie karty w portfelu mówią o naszej godności. Wiecie, wiele można wybaczyć. Nieświeży deser i zbyt rozcieńczoną czekoladę również. Trudno jednak wybaczyć brak człowieczeństwa, choć wiem, że i to Bóg potrafi. Bądźmy dla siebie dobrzy.

Po kilkunastu minutach ta sama kelnerka przyniosła nasze zamówienie do stolika. Była miła, uprzejma i uśmiechnięta, a czekolada wyśmienita. Podziękowałem jej, bo może i za gorącą czekoladę zapłaciłem, ale to dobro dostałem od niej za darmo, na spory kredyt zaufania.

A dookoła pachniało Kokosem, jak tylko ona to potrafi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.