[1] Ala bez czapki

#ChocolateBox czyli kalendarz adwentowy trochę inaczej //

Dotarło do mnie ostatnio, że stałem się niewolnikiem mojego telefonu.. Z racji zawodu, jaki wykonuję, trudno było tę myśl dopuścić do siebie. Ogłosiłem więc wczoraj – na fb żeby było śmieszniej – że pozbyłem się aplikacji społecznościowych, wracając do czasów, gdy jedyny kontakt ze mną był przez telefon lub mail. Nie robiłem tego dla adwentu, ani dla bycia hipsterem, ani retro, ani też vintage. Zrobiłem to dla siebie. Chciałem: “po prostu jeździć tramwajem, podziwiając widoki zza szyb, uśmiechać się częściej do nieznajomych, w porę złapać się pomocnej dłoni na oblodzonym chodniku i przypomnieć sobie prawdziwy smak kawy”.

Przypadkiem jednak napisałem sobie całkiem świetny plan na adwent, a może i na całe życie.

Dzisiejszego poranka byłem spokojniejszy niż zwykle. Pozbyłem się zbędnych aplikacji. Przestały mnie dręczyć powiadomienia. W tramwaju nr. 52 usiedliśmy naprzeciw siebie. Można powiedzieć, że jechaliśmy w zupełnie innych kierunkach, bo ona siedziała do niego przodem, a ja tyłem. Ale pewnie właśnie ta dysproporcja sprawiła, że spotkaliśmy się wzrokiem i uśmiechem. Jeden uśmiech to za mało i bywa przypadkowy, ale po drugim dosiadłem się i chwilę porozmawialiśmy. Oboje wypatrywaliśmy w tramwaju kogoś niezaaferowanego ledowym ekranem, bez słuchawek – szukaliśmy dziwaków takich, jak my. Nie wstydziliśmy się rozmawiać, bo nikt i tak nas nie widział, ani nie słyszał. Istny tramwaj widmo. Przez te 5 wspólnie przejechanych przystanków dowiedziałem się, że ma na imię Ala i zapomniała czapki z domu. Ale równie często zapomina też telefonu i bywają dni, że jest poza światem (tak przynajmniej mówią o niej wirtualni). Lubi obserwować ludzi w komunikacji miejskiej. Ale jest na tyle wstydliwa, że zaczepki nie szuka, więc taka znajomość zdarza się jej pierwszy raz.

Ona wysiadła, a ja pojechałem dalej. Z najprawdziwszym uśmiechem życzyła mi miłego dnia. I nic więcej się nie wydarzyło.

Wtedy właśnie wykułem w ogniu swoje postanowienie adwentowe: każdego dnia poznać kogoś nowego, nieznanego i spędzić z nim chwilkę.

Będę otwierał okno i wietrzył fejsbuka, wypuszczając do niego trochę realności, czyli historii z tego innego świata.

Dziś poznaliście Alę, która zapomniała czapki. Czerwonej czapki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *